środa, 30 marca 2016

Olejowanie włosów

Nakładanie olejów na włosy to pierwszy zabieg jaki zastosowałam na włosy. Zaczęło się w 2012 roku od oleju kokosowego, który sprawił, że włosy były miękkie i z przyjemnością je macałam :D. Chociaż teraz olej kokosowy na moich włosach się nie sprawdza, to on rozpoczął moje poszukiwania za olejami i uświadomił mnie, że włosy nie muszą przypominać siana i można jakoś ładniej wyglądać :) 
Olej trzeba odpowiednio dobrać do włosów. Znalazłam w internecie spis odpowiednich olei do danych typów włosów, jednak ze swojego doświadczenia wiem, że każdy włos lubi się indywidualnie z poszczególnymi olejami. Dużo naczytałam się pozytywnych opinii na temat oleju kokosowego, jednak tak jak wyżej napisałam, nie zgrywa się on z moimi wysokoporowatymi włosami. 

Oleje nałożone na włosy i skórę głowy nawilżają je, chronią, pielęgnują niektóre oleje mogą zapobiegać przetłuszczaniu włosów, pobudzają porost, sprawiają, że się nie puszą. Mogą służyć jako element maseczek do włosów. Są źródłem nasyconych i nienasyconych kwasów tłuszczowych, witamin, mikroelementów oraz substancji aktywnych. 



Jak nakładam oleje na włosy?

Sposoby:
1. Czeszę włosy, rozdzielam na dwie części, nakładam na dłoń łyżeczkę oleju i wcieram w jedną część, następnie nalewam drugą łyżeczkę oleju i wcieram w drugą część. Zostawiam na minimum godzinę, lub na noc, następnie myję włosy delikatnym szamponem (np. baby dream). Tyle :) 

2. sposób łączy się z olejowaniem skóry głowy. Wybrany olejek wcieram tak jak w 1 sposobie we włosy i jeszcze trochę wmasowuję w skórę głowy. Zostawiam tak samo jak opisałam wyżej. 

3. Ostatnio zaczęłam stosować olej rycynowy. Ze względu na to, że jest sakramencko gęsty mieszam go z innym ulubionym olejkiem i wcieram delikatnie w skórę głowy. Następnie na włosy nakładam tylko ulubiony olejek bez rycynowego ponieważ wysusza. 

Pamiętajmy, że nie trzeba wylewać na głowę połowy buteleczki, dużo oleju nie znaczy dobrze. Może on wtedy przeciążyć włosy i zrobić im szkodę, a zmywać będziemy go chyba z 4 razy za jednym myciem. Wystarczy jedna łyżka na całą głowę, z czego ta jedna łyżka starcza mi jeszcze na to by nasmarować nim twarz i paznokcie :) 
Mniej znaczy więcej, a naturalnie znaczy lepiej. Przy zakupie olejów warto spojrzeć na skład i upewnić się czy na pewno jest to 100% olej bez żadnych innych niepotrzebnych chemicznych składników. 

Jakie oleje lubią moje włosy? 

Arganowy, jojoba, olej rycynowy (w szczególnie połączony z naftą kosmetyczną), olej z migdałów a w szczególności macadamia. 
Zaś olej kokosowy i olej z róży damasceńskiej nie zrobiły szału. Wolę używać ich na ciało :) 

Jak wyglądają moje włosy po olejach? 

Są błyszczące, dociążone, nie mam siana na głowie, wydaje mi się, że są chronione przed zniszczeniami.

Generalnie polecam :)

poniedziałek, 28 marca 2016

Szczotka Tangle Teezer

Szczotka Tangle Teezer Salon Elite po 3 latach testów.



Swoją pierwszą sztukę dostałam na urodziny w 2013 roku. Co na opakowaniu pisze producent?

Profesjonalna szczotka idealna do każdego rodzaju włosów. Rozczesuje zarówno mokre, jak i suche włosy bez ich ciągnięcia i szarpania.

Mam chyba najcięższy w obsłudze typ włosa: włosy falowane, szybko się niszczą, ciężko rozczesują, w ułamek sekundy po umyciu, wysuszeniu robi mi się z nich dread. Przy krótszych włosach nie miałam problemów z rozczesywaniem, jednak gdy zaczęłam je zapuszczać rozczesywanie zwykłymi szczotkami było bardzo bolesne.

Jest cała z plastiku. Część do rozczesywania złożona jest z krótszych i dłuższych "igiełek". Do wyboru jest wiele kolorów. Ja otrzymałam fioletowo - różową. Po ponad 3 latach zamienię ją na nową - tym razem czarno pomarańczową.


Działanie?
Dzięki tej szczotce zaczęłam rozczesywać włosy suche i mokre bez zapłakiwania się, wyrywania, łamania i rozdwajania. Włosy zaczęły być miękkie i ładniejsze. Nie elektryzują się. Zgrałam się z nią niesamowicie.

Po 3 latach zauważyłam mocne ślady użytkowania. Ząbki powyginały się, jednak nie traktowałam tej szczotki delikatnie. Częste podróże i tarmoszenie tej szczotki w plecakach i torbach i ciężkie do rozczesywania włosy trochę dały się jej we znaki, ale i tak uważam, że trzyma się nieźle. Niżej porównanie starej szczotki (różowa) z nową (pomarańczowa - neooooon <3).




W tej 3- letniej widać łuszczący się plastik i powyginane ząbki, jednak mimo to radzi sobie świetnie. W nowej zaś nie spotkałam się z twardymi ząbkami, jak czytałam w innych opiniach.
Promocja w Hebe (45zł) i zajączek skusiły mnie na nowy model a stary przejmie moja mama, która również polubiła się z tą szczotką. Mój ukochany również zauważył, że czesanie tą szczotką daje przyjemny masaż głowy.




Jak dla mnie szczotka ma dwie wady:
1) Między ząbkami bardzo lubi zbierać się kurz
2) Jak spadnie na ziemię, wytwarza taki hałas, że budzi domowników i moją roczną sąsiadkę z góry ;)

Kosztuje około 40 - 50 zł. Dużo, ale starcza na długi czas i poczuwszy komfort użytkowania nie wyobrażam sobie targać znowu skórę głowy i włosy innymi grzebieniami czy szczotkami.

poniedziałek, 21 marca 2016

Maska drożdżowa na włosy

Dziś miałam trochę czasu i postanowiłam wykorzystać resztkę drożdży, które pozostały po ich piciu. Nie chciałam ich wyrzucać więc zrobiłam sobie maskę do włosów.

Przepis:

- 1/2 paczki drożdży (50 g)
- 1 żółtko
- olejek rycynowy (pół łyżeczki)
- inny dowolny olejek, ja użyłam olejku z róży damasceńskiej

Wymieszałam i powstała trochę za rzadka konsystencja, która potem spływała i zabrudziła mi ręcznik i kark :x. Niepotrzebnie dodawałam dodatkowo jeszcze olejek. Nałożyłam na włosy i skórę głowy, na to czepek a na czepek ręcznik. Podgrzałam suszarką i trzymałam godzinę. Na więcej nie miałam już czasu.

Efekty?

Zmywało się nieźle, rozczesywało się nieźle, suszenie ok. Jednak suche włosy plątały się jak diabli. Są dociążone, ale po małej gonitwie przy wietrznej aurze zrobił mi się duży dread :D Włosy odżywione (baaaardzo), wyglądały ładnie (baaardzo), ale w obsłudze ciężko. Zapach drożdży utrzymywał się na włosach jakieś 2 godziny. Ale nie będzie powtórki z rozrywki, za dużo babrania się, ten zapach i średnie w obsłudze. Są lepsze sposoby na dobre odżywienie włosów :)

niedziela, 20 marca 2016

Wcierka Jantar - zapowiedź

Koniec z drożdżami. Dalej nie wytrzymam :P Od wczoraj (19.03) ruszyłam ze wcierką bursztynową z Jantara. Stan włosów to 32 cm, efekty zobaczymy przy końcu opakowania.

Już wcześniej zużyłam jedno opakowanie owej wcierki. Efekty oceniałam wtedy na oko, nie stosowałam jej regularnie dzień w dzień tak jak producent nakazuje i byłam bardzo zadowolona, zobaczymy co to będzie teraz :)

czwartek, 17 marca 2016

Masaż głowy

Masaż głowy. Tu mogę dać wielkiego lajka :) Rzecz genialna na ból głowy, stres, bezsenność, na ukrwienie głowy, a co za tym idzie na stan i porost włosów. Pomaga się uspokoić, zrelaksować, nie myśleć.

Warto poświęcić na niego kilka minut.
Możemy wykonać go sami. Czystymi rękoma, opuszkami palców masujemy, okrężnymi ruchami od skroni i czoła w stronę karku. Naciskamy delikatnie, z wyczuciem tak, aby sprawiło nam to przyjemność. Nie drapiemy przy tym głowy! Zazwyczaj robię to oglądając telewizor, albo jak mam chwilkę i wolne oby dwie ręce. Aktualnie stosuje go w celu odżywienia włosów. Masażem zastępuje również tabletki na ból głowy.
Można również o masaż głowy poprosić drugą osobę np. własnego partnera :) Jak dla mnie efekt jest wtedy spotęgowany, sam relaks! Można tym sposobem wykonać go sobie wzajemnie, poświęcić sobie trochę czasu i zrobić sobie na wzajem przyjemność. Nie raz było tak, że po masażu wykonanym przez mojego Kochanego zasypiałam jak dziecko, ból głowy mijał, a włosy również na tym zyskują :)

Masaż głowy można uzupełnić olejkami czy wcierkami. Aktualnie przed każdym myciem wmasowuje w głowę olejek rycynowy połączony z olejkiem z róży piżmowej. (O olejku rycynowym będzie w innym poście) W skrócie powiem, że olejek rycynowy jest świetnym remedium nie tylko na porost włosów, ale na zmarszczki czy też ból głowy. Więc masuję głowę, czym wcieram olejek rycynowy, który pomaga na moje częste bóle głowy. Trzy pieczenie na jednym ogniu :)

Masaż można również wykonać za pomocą szczotki przy czesaniu włosów. Nie polecane jest jednak masowanie za pomocą szczotki przy włosach przetłuszczających się, sama szczotka również powinna być miękka i nie drapać skóry głowy, co może potęgować łojotok. Ja ten rodzaj masażu wykonuję za pomocą szczotki Tangle Teezer, która jest dla mnie najlepsza.

Można go również wykonywać w trakcie mycia włosów. Pamiętajmy tylko, aby nie szarpać włosów oraz nie trzeć ich o siebie. Będzie to skutkowało ich łamaniem i osłabieniem.

Samodzielnie można również wykonywać masaż brzucha. Gdy boli nas brzuch np. przy niestrawności, przy wzdęciach, zaparciach, bólach miesiączkowych i wszelakich takich niedogodnościach wystarczy delikatnie dłonią wykonywać koliste ruchy w miejscu bólu. Efekty dla mnie są piorunujące, warto spróbować.

Drożdże na włosy

Dopadło i mnie. Mniej więcej od stycznia zaczęłam pić drożdże. Jednak smak i możliwość zastąpienia ich siemieniem lnianym sprawił, iż przerwałam ich picie.
Dokładnie 25.02 zaczęłam je pić po dłuższej przerwie niezażywania niczego ze względu na uczulenie na siemię lniane.

Drożdże są bombą odżywczą. Zawierają pełno witamin, aminokwasów, mikroelementów, które pozytywnie wpływają na nasz organizm.



Paczuszka świeżych drożdży kosztuje około 1 złotówki. Zalewam wrzątkiem 1/4 rozkruszonej kostki, dobrze mieszam, czekam aż ostygnie, dolewam mleczka i wypijam. I tak codziennie. Po miesiącu zrobię sobie przerwę na wcierkę z Jantaru oraz żeby organizm nie przyzwyczaił się zbytnio.

Efekty? Po fryzjerze u którego byłam 23.02 włosy urosły mi już 3 cm.
A licząc ten okres czasu gdzie piłam drożdże a potem siemię mam na głowie pełno nowych włosków i włosy są grubsze. Zarasta mi łysy placek przy skroni, z którym walczę.
Nie ominął mnie wysyp wyprysków na twarzy, ale to minęło i teraz cieszę się tym, że cera nie przetłuszcza mi się tak bardzo jak wcześniej, mniej przetłuszczają mi się włosy. Wpływu na paznokcie nie zauważyłam.

Ze swojej strony polecam. Warto przetrzymać ten smak. Mimo, że już wyczekuje, tej kilkutygodniowej przerwy od drożdży to wrócę do tej metody.

Wraz z piciem drożdży polecam picie większej ilości wody. Żeby nam brzuszek nie wzdymał, a poza tym woda to samo zdrowie :)

Picie drożdży jest świetną alternatywą dla suplementów diety. Wiadomo, że to co naturalne jest dobre dla organizmu.

niedziela, 13 marca 2016

Fryzjerom smierc!

W pogoni za długimi włosami, które mają mieć co najmniej 50 cm wdrażam plan B: fryzjerom śmierć!
Po ostatniej nieudanej wizycie u fryzjera, gdzie nie wiem jakim cudem wyszłam od niego z puklami rozdwajających się końcówek a pozbyłam się o wiele więcej włosów niż prosiłam i do tego zafundował mi schody zamiast cieniowania ręce mi opadły. Plan jest taki: ostre nożyczki i systematycznie będę sama się pozbywać rozdwojonych końcówek. Jeden po drugim.

piątek, 11 marca 2016

Moja pielęgnacja włosów

Raz w miesiącu: maska do włosów połączona z miodem, cytryną, wybranym olejkiem do włosów.
Raz na dwa tygodnie, albo jak mi się przypomni: płukanka z szałwii.
Raz w tygodniu: Środa: olejek rycynowy zmieszany z innym, dowolnym olejkiem wmasowany w skórę głowy, reszta olejku wmasowana w twarz, inny olejek wtarty we włosy. Wszystko pozostawione na noc.
Co drugie mycie: olejek rycynowy zmieszany z innym wmasowany w skórę głowy. Mycie szamponem baby dream, inne mycie zwykłym szamponem z silikonami.
Każde mycie: odżywka do spłukiwania
Codziennie: masaż głowy, dokładne wyczesywanie włosów szczotką Tangle Teezer, aplikacja wcierki bursztynowej Jantar, picie drożdży.

Zrezygnowałam z farbowania, prostownicy, z suszarki nie zrezygnuję, ale staram się używać jak najmniej.

Olejki do włosów stosuję już od trzech lat, arganowy, migdałowy, jojoba, z czarnuszki, różne jakie wpadły mi w ręce
Szczotkę Tangle Teezer mam również od około trzech latach.
Szampon baby dream stosuję od około roku.
Olejek rycynowy mam od około tygodnia i za sobą 3 aplikację, czekam na efekty.
Drożdże (z małą przerwą na siemię lniane, które mnie okropnie uczuliło!) piję od dwóch miesięcy. 
Płukanka z szałwii za każdym razem dobrze działa, ujarzmia mi włosy, prostuje je, nie puszą się i ładnie błyszczą, włosy mi się nie przetłuszczają tak bardzo.
Wyżej wymieniona maska też fajnie działa, zmiękcza włosy, nawilża to co zostało swego czasu rozjaśnione.

Te wszystkie zabiegi spowodowały to, że odzyskałam dawną gęstość i grubość włosa. Katowanie włosów prostownicą przez lata, farbowanie chyba z 8 razy na różne, różniste kolory, z czego dwa lata regularnie farbowałam się na rudo, potem brąz, potem ombre, zapuszczanie i ścinanie, wygolenie prawej strony głowy na łyso dało się moim włosom we znaki. Do tego ogromny stres spowodował, że wypadły mi włosy i zrobiły się łyse placki przy skroniach i na czubku głowy. 
Wczoraj spojrzałam na włosy, zobaczyłam mnóstwo nowych włosków, zarósł mi placek na głowie, zarastają placki przy skroniach, odrasta wygolona łysinka, włosy są gęste, jeszcze ścinam resztki ombre i pozbywam się zniszczonych włosów. 
Jedno mi się udało - odzyskałam kondycję włosów, teraz ostro zapuszczam. Próbkę jaką zmierzyłam miała 30cm tylko nie pamiętam z której części włosów :D Zastanawiam się czy nie za dużo cisnę tego wszystkiego na głowę. Zobaczymy, będę relacjonować :)