poniedziałek, 30 stycznia 2017

Po dłuuugiej przerwie

Witam :)
Plan realizuję. Zdjęć nie mam bo ciągle mi to gdzieś umyka. Włosy mam dłuższe, nawilżone bardziej niż wcześniej, jednak nadal szukam magicznego sposobu na pozbycie się zalegającego siana na głowie... Zima i noszenie czapek też daje popalić.

Fryzjera przesunę na termin wiosenny. Włosy mam w b. dobrej kondycji, jedynie rozdwojone mam te w okolicy twarzy. Efekt zniszczonych włosów jedynie daje fakt, że są z natury bardzo, bardzo suche.

I pytanie za sto punktów. Przed chwilą wyczytałam, iż włosy rosną szybciej podczas lotu samolotem. Ktoś coś wie na ten temat? Nie chce mi się wierzyć :D

Z używanych kosmetyków:

  • Używanie płynu do higieny intymnej z Rossmana daje czadu. Włosy się mniej niszczą, nie są aż tak sianowate, a skóra głowy nie przetłuszcza się tak szybko jak zwykle. 
  • Kallos bananowy <3 tru low :D Tanio i dobrze. W poczekalni mam również odżywkę z Dove. Generalnie staram się nie zasypywać łazienki kosmetykami i zapasami :D Tough life :P
  • Szampony Palmolive - sentyment z dzieciństwa, dziś kiszka. U mnie przyklap, przychlast i przytłuszcz u mojego chłopaka łupież jak diabli.
  • Ograniczyłam użycie kosmetyków - ograniczył mi się susz na głowie. Co za dużo to nie zdrowo.
  • Kończy mi się jojoba - nie wiem jaki kolejny olej kupić.
  • Silikony - <3
  • Elfa pharm, odżywka do włosów suchych i zniszczonych O'herbal - totalny kicz, robił NIC.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz